Kluski, gm. Pątnów. W jednej chwili stracili dosłownie wszystko

-Zepsuł nam się domek, ale go naprawimy – mówi wpatrzona w okno trzyletnia Julitka. Tuż obok niej, w wózku, leży jeszcze niczego nieświadoma roczna Lenka. Sławek zakrywa twarz poniszczonymi od uprzątania pogorzeliska rękoma. Po policzkach płyną mu łzy. – Jest ciężko, bardzo ciężko – mówi załamany mężczyzna. Z dorobku jego życia zostały jedynie mury. W pożarze spłonął sprzęt, meble, ubrania, żywność. Najważniejsze jednak, że w ostatniej chwili udało mu się uratować ukochane dzieci i kobietę. Teraz Sylwia i Sławek muszą zacząć wszystko od nowa. A to łatwe nie jest. Nie mają bowiem pieniędzy na remont. Apele o materiały budowlane nie przynoszą zamierzonego efektu. Zbiórka pieniężna też idzie opornie, a wskazana kwota to zaledwie kropla w morzu potrzeb…

To był czwartkowy wieczór, około godziny 19. W domu Sylwii i Sławka panowała już wieczorna laba. Rodzice leżeli ze swoimi córeczkami, oglądali telewizję. Wieczór, jak każdy inny. W pewnym momencie Sławek poczuł dym. Pomyśleli, że to od niedomkniętego kominka. Jednak drzwiczki były domknięte. Natomiast w kratce nad kominkiem już wszystko aż huczało od szalejącego ognia.

-Wyszedłem przed dom. Już wszystko się paliło. Wziąłem Lenę na ręce i pobiegłem do mojej mamy. Sylwia przybiegła po chwili z Julitą. Zostawiłem je i pobiegłem ratować co się da. Niestety, za wiele już tego nie było – mówi załamany Sławomir Polak, właściciel domu.

Jak się okazało, przyczyną pożaru było rozszczelnienie komina. Do pożaru natychmiast zadysponowano okoliczne jednostki OSP z Pątnowa, Załęcza, Kamionki, Dzietrznik, Mokrska i Ożarowa . Z Wielunia przybyły trzy zastępy JRG.

Na pomoc w ratowaniu dobytku rodziny wyszli również mieszkańcy okolicznych domów.

-Pomagali ludzie i to bardzo. Wbiegłem do domu, odciąłem butlę, już chyba odruchowo, bo sam też należę do Ochotniczej Straży. To był moment. Co udało się zrobić, to zrobiliśmy. Kto był, to wynosił, co mu w rękę wpadło. Ale w pewnym momencie już się nie dało- mówi Sławek Polak.

Dom został zakupiony wiele lat temu. Przez ten czas,na ile pieniądze pozwalały, rodzina starała się go udoskonalać.

-Remontowałem go. Rok czasu praktycznie od rana do wieczora z tatą robiłem co się dało – dodaje Sławek.

Obecnie Sylwia i Sławek z dziewczynkami zamieszkali u mamy Sławka, dosłownie naprzeciw spalonego domu.

-Julitka patrzy często w okno. Dzisiaj nawet mówiła, że chciałaby już iść do swojego domku. No ale nie da się, po prostu się nie da. One w tę noc, co dom się palił, praktycznie nie spały. Nie wiem, co myślą, bo człowiek nie wejdzie w ich główki, ale przeżywają to na pewno. Julita w szczególności, bo jest większa, widzi i pewnie na swój sposób to rozumie – mówi drżącym głosem mama Sławka.

Okoliczni mieszkańcy bez zastanowienia oferowali również pomoc rodzinie, co do zakwaterowania. Odezwała się także mieszkanka Wielunia proponując dwa pokoje. Jednak Sylwia i Sławek postanowili wybrać możliwie najbliższą lokalizację, aby doglądać i jak najszybciej rozpocząć prace remontowe przy spalonym domu. Sytuacja jednak łatwa nie jest. Drewniany domek mamy Sławka jest bowiem mały, a aktualnie mieszka w nim 9 osób. Jednak na rychłą zmianę liczyć co nie ma.

-Jest pomoc, nie można powiedzieć, że nie. Przyszli strażacy, gmina też pomagała. Podstawili przyczepy, każdy jak mógł, to pomagał w uprzątaniu – mówi pani Bożena.

W najbliższą niedzielę, 9 grudnia zorganizowana zostanie zbiórka pieniężna do puszek, na terenie wszystkich kościołów w gminie Pątnów. Ponadto uruchomiona została zbiórka pieniężna na zrzutce. Aktualnie udało się zebrać niemalże całą wyznaczoną kwotę czyli 10 tys. zł, jednakże to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Obecnie rodzina najbardziej potrzebuje materiałów budowlanych i pieniędzy na remont domu. Dzięki natychmiastowej reakcji społeczeństwa rodzinie dostarczono niezbędne produkty, słodycze i ubranka dla dziewczynek. Bardzo szybko udało się również zorganizować łóżeczka oraz wiele innych mebli. Tuż po opublikowaniu apelu o pomoc rodzinie na Facebooku IPP Wieluń odezwało się kilkadziesiąt osób oferujących pomoc rodzinie. Apele wystosowali także bliscy pogorzelców, co spotkało się z olbrzymim odzewem. Niestety, w temacie materiałów budowlanych wciąż cisza.

-Chcielibyśmy jak najszybciej zabrać się do pracy. Musimy odbudować ten dom, bo mamy dla kogo. Dzieci tęsknią, chcą wrócić do swoich pokoi, do swoich czterech ścian – mówi Sławek Polak.

Po wizycie nadzoru budowlanego okazało się, że rozebrać trzeba także ściany szczytowe. Tak więc po dobytku zostały jedynie surowe ściany boczne. Rodzinie przyszło więc zacząć wszystko zupełnie od nowa. Kiedy inny szykują się do świąt, Sylwia i Sławek zastanawiają się, jak dalej żyć. Bez dachu, bez okien i podłogi. Z kolejnym bolesnym doświadczeniem na karku. I z nadzieję, że być może znajdą się osoby, które pomogą im odbudować to, co w jednym momencie żywioł im zabrał.

 

Jak pomóc rodzinie:

zrzutka.pl Pomoc rodzinie po pożarze w m. Kluski Gmina Pątnów

Numer Konta na portalu zrzutka.pl: 51 1750 1312 6881 8314 4443 2707

zbiórka internetowa założona przez Macieja Jabłońskiego, pracownika ds. p.poż
nr tel. 537 154 107

Zebrane pieniądze po zakończeniu zrzutki, zostaną przekazane niezwłocznie do GOPS w Pątnowie na ręce Anny Przydacz, wraz z dokumentami. Zostaną za te pieniądze zakupione rzeczy do odbudowy domu oraz niezbędne do życia


Dary dla rodziny

Każdy, kto chce pomóc może zostawić przygotowaną przez siebie paczkę w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Pątnowie. W sprawie pomocy można kontaktować się również pod nr tel 695063262

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up