„Nie chcę jeszcze umierać…”. Agnieszka w piekle walki z rakiem

Dopiero w obliczu śmierci uświadamiasz sobie, jak bardzo nie chcesz umierać. Jak kochasz swoich bliskich, jak bardzo chcesz z nimi zostać, doceniać każdą chwilę. Tak też jest w przypadku Agnieszki. Od roku znika w oczach i każdego dnia czuje na swoich plecach oddech nowotworu, jednak się nie poddaje. Walczy o każdy dzień, tydzień, miesiąc. Walczy o każdą chwilę z najbliższymi. I choć brakuje pieniędzy na leczenie, nie poddaje się. Bo choroba nie jest w stanie odebrać jej nadziei. Ta przecież umiera ostatnia. Aga błaga o pomoc. Błaga również jej chłopak, rodzina i przyjaciele, którym wspólnymi siłami udało się uzbierać już sporo pieniędzy na lek. Wciąż jednak ich brakuje na kolejne dawki. Tylko od nas zależy, czy uda się uratować człowieka, który tak bardzo chce żyć.

Paniczny strach przyszedł później

Agnieszka Kubis, jak większość trzydziestolatek głównie pracowała. Inżynier budownictwa, to było to. Jednak, poza pracą, miała również plany. Ślub, dom… Zwykłe życie u boku ukochanych osób.

– Jakkolwiek to zabrzmi zaczęłam naprawdę żyć dopiero, gdy dowiedziałam się że jestem chora – mówi z perspektywy czasu Agnieszka.

Ból ręki pojawił się dość niespodziewanie. Początkowo Agnieszka myślała, że to od siłowni. Dbała przecież o siebie, ćwiczyła. Jednak ból nie ustępował. Znajomi co prawda pocieszali, że to pewnie nic złego, jednak Agnieszka zaczęła odczuwać niepokój. W końcu postanowiła się zbadać. Okazało się, że ma powiększony węzeł chłonny. Internista skierował ją na USG piersi. Nie padło słowo nowotwór, ale dostała skierowanie do onkologa. Tam się dowiedziała, że to rak. To jedno słowo rozbiło jej życie na kawałki.

-Diagnozę dostałam 21 stycznia 2016, w dzień moich imienin. Byłam wystraszona. Bardzo.

Dzięki mojemu chłopakowi wiedziałam, że damy sobie radę. Najbliższe dni po diagnozie starałam się załatwić, żeby leczenie zaczęło się jak najszybciej. Poza tym moje życie się nie zmieniło. Nie licząc tego, że cały czas płakałam, nawet w pracy…– wspomina Agnieszka.

Najpierw było niedowierzanie, później paniczny strach. Agnieszka znalazła się na oddziale onkologicznym.

– Jak to jest, być pacjentem oddziału onkologicznego? Lęk jest wręcz paraliżujący. Wypełnia każdą komórkę ciała. Myślisz o śmierci, ale jeszcze bardziej o życiu… Płaczesz. Walczysz – dodaje Agnieszka.

Chemia to piekło, wspomina dalej Aga. Najpierw na poduszce znajdowała swoje włosy, w końcu nie było już nawet czego szukać. Nie miała już ich w ogóle. Patrzyła w lustro i czasem nie rozpoznawała samej siebie w bladej jak ściana, słaniającej się na nogach osobie.

Chemia, zamiast pomagać, niszczy i tak już wykończony organizm. Lekarze zmieniają ją na inną, silniejszą. Nie działa. Rak wygrywa. Gdy wyniki poprawiają się, nie dostajesz kolejnego wlewu. Ma być lepiej, ale ty chwiejesz się na nogach, nie masz siły siedzieć, nie masz siły leżeć – nie ukrywa Agnieszka.

Pierwszy Sylwester z chorobą nie minął dobrze. Aga nie mogła się położyć spać. Miała zawroty głowy i wymioty. Niezły Sylwester, pomyślała sobie jadąc do szpitala. W rezonansie wyszło, że ma przerzuty do mózgu. To był ogromny guz, zagrażający życiu… Pięć dni później miała operację. Ta na szczęście się udała. W planie radioterapia, a potem kolejna chemia. Do tego medycyna niekonwencjonalna – zioła, oleje, specjalna dieta, bioenergoterapia. One wzmacniają ciało, psychoterapia natomiast mózg. Ostatecznie Agnieszka poczuła się lepiej. Po kawałku odzyskiwała własne życie.

Teraz wiem już, jakie jest cenne, jakie jest piękne. Psychicznie chyba jestem zdrowsza niż przed diagnozą. To dzięki pracy z psychologiem – przyznaje Agnieszka.

Rak jednak nie odpuszcza. Atakuje wyjątkowo agresywnie. Aga znów straciła równowagę, czasem też traciła przytomność. Bywało różnie. Czasem na tyle źle, że nie mogła wstać z łóżka i zrobić sobie śniadania.

-Głowa eksploduje bólem. Pogarsza się wzrok – mówi.

Kacydla. Ostatnia szansa.

Kadcyla to lek stosowany z powodzeniem w leczeniu rozsianego raka piersi. Ministerstwo Zdrowia wyraziło zgodę na przyznanie leku Agnieszce. Jednak przyznanie leku nie ma nic wspólnego z przyznaniem na niego refundacji. Tej niestety nie ma. To był kolejny cios dla umęczonej chorobą Agnieszki.

Kiedy słyszysz cenę, robi ci się ciemno przed oczami. To chyba największy cios, twój kraj, który powinien leczyć, dbać o swoich obywateli, skazuje cię na śmierć, na łaskę obcych ludzi, których musisz prosić o pieniądze na swoje leczenie. Dawka leku, który ma być przyjmowany co 3 tygodnie, leku, który może ci dać życie, kosztuje 16 tysięcy złotych. Roczny koszt leczenia to ponad 200 tysięcy – wylicza Agnieszka.

Kadcyla nie jest refundowana tylko w trzech krajach w Europie, w tym w Polsce. Gdyby Agnieszka urodziła się gdzieś indziej, nie musiałaby teraz prosić o pomoc. Jednak urodziła się w Polsce, a tu dopiero zastanawiają się czy może by tego leku nie refundować. Jednak czekając bezczynnie, Agnieszka tych czasów zwyczajnie nie dożyje.

Leczę się już prawie od trzech lat. Do tej pory pracowałam normalnie, tylko brałam sobie 3 dni zwolnienia lekarskiego po chemii. Teraz, od stycznia 2018, jestem w domu. Skutki uboczne chemii nie pozwalają mi pracować. Dużo czasu spędzam na wizytach w szpitalu i na wizytach lekarskich, jednak większość czasu spędzam w domu – mówi Agnieszka.

Będziemy walczyć, bo mamy o kogo, zapowiadają przyjaciele Agi.

  • Ona jest wspaniałą osobą, tyle razy pomagała innym… Wyjątkowy człowiek zasługuje na wyjątkową pomoc. Wiemy, że próśb i potrzebujących jest wiele, nie mamy złudzeń, mamy jednak nadzieję, że trafimy do Twojego serca – apelują bliscy Agnieszki.

    Ich celem jest jedno. Uratować jej życie.

    -Nie znamy drugiej osoby tak dobrej, tak odważnej, tak pełnej życia. Zaraża ciepłem i dobrem. Prosimy o pomoc, bo jeśli na świecie jest sprawiedliwość, to dobro do niej wróci. Aga może żyć. Masz dziś coś ważniejszego do zrobienia niż uratowanie jej życia…? Prosimy, pomóż.

    Agnieszka w pełni zdaje sobie sprawę, że nie ona jedna walczy z rakiem. Wie również, że nie wszystkim starcza sił, że niektórzy się poddają. Jednak doświadczona bólem i gotowa do walki o każdy następny rok, o to samo apeluje do innych chorych.

    -Nie będę nikomu mówić “będzie dobrze” ale wciąż wierzę że nawet zaawansowany nowotwór może być chorobą przewlekłą a nie wyrokiem śmierci – komentuje Aga.

Natalia Ptak

Jak wesprzeć Agnieszkę w walce z rakiem

Wejdź, przeczytaj, wesprzyj finansowo :

https://www.siepomaga.pl/agnieszkakubis

Wyślij SMS-a

NUMER 72365 TREŚĆ S8291
Koszt 2,46 brutto (w tym VAT)

Dowolna wpłata na konto fundacji

Odbiorca: Fundacja Siepomaga
Nr konta: 65 1060 0076 0000 3380 0013 1425
Tytułem: 8291 Agnieszka Kubis darowizna
IBAN: PL SWIFT: ALBPPLPW

Fundacja W związku z rakiem

Agnieszkę można wspierać wpłatami na indywidualny numer rachunku :17 1050 1575 1000 0090 8029 4375.

 

Jedna myśl na temat “„Nie chcę jeszcze umierać…”. Agnieszka w piekle walki z rakiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up